Przetrwać z sukcesem w warunkach rynkowych
7 Mar 2007, 15:12 Wioletta Reluga
Tagi biznes jakość zarządzanie postęp wizja doskonalenie
Ciekawa osoba: przedsiębiorca, informatyk - habilitacja z semantyki języków oprogramowania. Od 15 lat zarządza marką z tradycją 5 pokoleniową. Profesor Blikle, bo o nim mowa dzieli się z nami tajemnicą zarządzania marką. Sprawa jest prosta :-), wystarczy:
- dbać o produkt,
-dbać o pracowników
- i środowisko społeczne.
Aby utrzymać reputację marki trzeba utrzymać firmę na rynku. Pomocą w tym staje się dla niego TQM. Realizuje od kilkunastu lat w praktyce zasadę ciągłego doskonalenia. Rozumie przez to proces stały, do końca życia firmy. Wszyscy bez względu na poziom kompetencji w firmie muszą się tym zająć. Wszystko musi być doskonałe – nie tylko pączek. Jasno postawione cele, jasne kryteria oceny ich osiągania.
Uważa, że dobra praca to lekka praca to znaczy, że im jest lżejsza tym wydajniejsza. Korzysta w celu optymalizacji działań z takiego tworu, który nazywa kołami jakości. To oznacza małe zespoły pracowników analizujących metody i organizację pracy w poszukiwaniu dróg ich poprawy. 1 godzina dziennie przeznaczana jest na dyskusję, co można zrobić lepiej.
Złota zasada Bliklego mówi: „Jeśli chcesz, by ludzie dobrze pracowali – daj pracownikowi dobrą pracę”. Atrakcyjność pracy dla ludzi podnosi kolejna zasada 3W:
- wartość, którą tworzę dla siebie i firmy
- wybór – mogę wybrać drogę osiągania celów
- współpraca – brak współzawodnictwa.
Kolejne słowa kluczowe w zarządzaniu dla Bliklego, to stały postęp i bycie społecznie użytecznym. Wizje na przyszłość? Utrzymanie firmy (przekazanie pałeczki synowi, który się już wdraża w biznes), sklep internetowy, luksusowe cukiernie poszerzone o delikatesy.
Wnioski dla mnie po "wykładzie" były takie: myślenie systemowe jest drogą na skróty; najlepszy system zarządzania jakością to taki, który jest uszyty na miarę; doskonalenie procedur w efekcie dokonali procesy, co z kolei ma wpływ na rentowność przedsięwzięcia i długofalowe zarządzanie reputacją marki. 137 lat na rynku to fakt, który mówi sam za siebie :-).
Poczułam się przez chwilę, jakbym znalazła się w szwajcarskim zegarku. Wszystko definiowalne, policzalne, ludzie zadowoleni.....naprawdę, jak w szwajcarskim zegarku.
BRAWO!!!
7 Mar 2007, 15:12 Wioletta Reluga
Tagi biznes jakość zarządzanie postęp wizja doskonalenie
Ocena: 0,00
Liczba ocen: 0,00
Dodaj komentarz Komentarze czytelników
4 komentarze [obserwuj nowe]
Rafał Śmiłowski @ 2007-03-07 18:33:47
skojarzyly mi sie moje praktyki dyplowe - trzy tygodnie przygotowywania materialow do pracy o organizacji procesow logistycznych w przedsiebiorstwie przemyslowym - firma "typowo polska" - mieli nawet ISO 9001-2000 - w momencie gdy na produkcji zauwazylem ze cos mozna by zrobic inaczej, szybciej, mniejszym kosztem, mniejszymi stratami odpadow itd szef produkcji powiedzial "ale dobrze jest jak jest, nie ma co kombinowac i komplikowac" - gdy zapytalem pracownikow produkcyjnych co im dalo ISO odpowiedzieli ze serie plakatow na scianie ;)
mam nadzieje ze "szefostwo" tej firmy w koncu zauwazylo ze certyfikat jakosci to nie tylko papierek ale ciagly proces poprawiania i udoskonalania systemu - nazwy firmy nie podam ;)
a po studiach zawsze trafialem do organizacji zarzadzanych budzetowo - pamietam takie slowa jednego z moim przelozonych "pamietaj co jest napisane na oknie w pociagu" - chyba mial na mysli "nie wychylac sie" bo o rzucaniu butelek to raczej nie ;)
Wioletta Reluga @ 2007-03-09 14:47:34
To z kolei mnie się przypomniała :-) moja ostatnia wizyta w przychodni lekarskiej. Oparłam się o ścianę, na której wisiała antyrama z wielkim dyplomem informującym o wdrożonym ISO w tej placówce. Dziwnie się poczułam :-) ......przed oczyma stanął mi obraz całej naszej służby zdrowia.......no ale może się czepiam :-)
A co do Twojej wypowiedzi , to wbrew i pomimo będę bronić budżetówek....wszystko zależy od tego, KIM jest zarządzający. Pozdrawiam :-)
Paweł Lipski @ 2007-03-13 17:30:12
Zgadzam się z Tobą Wioletto w 100% - jedyna recepta na osiągnięcie sukcesu to ciągłe doskonalenie - produktu, usługi, relacji z Klientami, pracownikami. Ja nie prowadzę firmy od pokoleń - miłości do rzeczy pięknych nie wyssałem z mlekiem Matki, ale kilka lat temu zacząłem uczyć sie (sam dla własnych potrzeb) kaletnictwa i introligatorstwa. Trochę mnie pociągało to iż te zawody zamierają, trochę chęć poznawania rzeczy nowych a tak w ogóle to uwielbiam tworzyć. Dzisiaj moje wyroby zna zamknięte grono osób - nie wystawiam się na targach, nie prowadzę ostrej polityki marketingowej - a Klientów wciąż mi przybywa. Przez te wszystkie lata przyświecał mi jeden cel - udoskonalaj produkt, wymyślaj innowacje, twórz rzeczy doskonałe - ciągle i ciągle i ciągle ... aż do bólu. Nie raz i bolało jak firma zleciła produkcję 250 wizytowników skórzanych w oprawie artystycznej z terminem realizacji 4 dni. ... ale i tak udaje mi się zachować zapał do dalszej pracy i radość z tego co robię. I będę udoskonalał swoje wyroby ...
Wioletta Reluga @ 2007-03-20 10:22:36
Paweł! Dziękuję Ci, że podzieliłeś się z nami swoim sukcesem. Cieszę się, że sprawdza Ci się w biznesie takie podejście. Gratuluję. Tak trzymaj :-). Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Najnowsze komentarze do posta