Wewnątrzsterowni POSZUKIWANI!
25 Sty 2008, 14:38 Wioletta Reluga
Tagi zarządzanie relacje samorealizacja przedsiębiorczość osobowość
Kiedyś się mówiło: "bądź kowalem swojego losu". Teraz kiedy ktoś przejmuje inicjatywę, ma pomysły rozwiązania problemów, wie czego chce, jest samodzielny, rzutki, aktywny nazywany jest osobą wewnątrzsterowną. To takich asów dzisiaj szukają firmy. I to na każdym szczeblu: od asystentki po top menedżera.
Podoba mi się typologia, którą często przytacza Pan Santorski na różnych prelekcjach. A mianowicie - według Chińczyków są cztery rodzaje koni. Jeden taki, że gdy woźnica zasłabnie lub zaśnie na koźle, to koń sam najkrótszą drogą doprowadzi wóz do domu. Drugi, jeśli jest dobrze prowadzony, sam zrobi wszystko jak należy. Trzeci – też zrobi, co trzeba, ale tylko wtedy, gdy potraktować go batem lub ostrogami. A czwarty – choćbyś kij na nim połamał, nie pociągnie, lepiej iść na piechotę.
W związku z tym zadałam sobie kilka pytań :-): Jak to jest u mnie? Czy wiem, w którym boksie stoję? Czy to co robię mnie uskrzydla?
A jak to jest u Ciebie? Jak to widzisz? Wypowiedz się ......zapraszam ;-)
25 Sty 2008, 14:38 Wioletta Reluga
Tagi zarządzanie relacje samorealizacja przedsiębiorczość osobowość
Ocena: 0,00
Liczba ocen: 0,00
Dodaj komentarz Komentarze czytelników
2 komentarze [obserwuj nowe]
Piotr Kuliński @ 2008-01-25 17:08:32
Osobiście uważam, że to czy ktoś jest wewnątrzsterowny, czy nie, zależy od jego wewnętrznego przekonania i subiektywnego odczucia, które nie musi być wcale oparte na faktach. Najważniejsze jest tylko to, jak on sam interpretuje otaczającą go rzeczywistość i kogo czyni odpowiedzialnym za swój los, swoje działania, swoje reakcje...
Ponieważ parę ładnych lat pracowałem nad sobą w tym kierunku, jestem przykładem (i dowodem) na to, że zmiana źródła sterowania z "zewnętrznego" na "wewnętrzne", powoduje zasadnicze zmiany w życiu - świetne zdrowie i samopoczucie, wspaniałe pomysły i osiągnięcia, rewelacyjne stosunki z ludźmi.
A wszystko zaczęło się od jednego prostego zdania Brian'a Tracy, które usłyszałem gdzieś, chyba około 1993 roku:
"Nasze samopoczucie i potencjał życiowy zależy wprost proporcjonalnie od stopnia w jakim czujemy, że kierujemy i mamy wpływ na nasze życie i emocje."
Wioletta Reluga @ 2008-01-26 09:16:24
Piotrze! Super, że tak Ci się przełożyła praca nad sobą w tym zakresie. Zmiany, które dokonały się w Twoim życiu są faktem:-). Dziękuję, że poruszyłeś ważną kwestię - odpowiedzialności i związaną z nią interpretację rzeczywistości. Myślę, że warto też być świadomym ról, o których pisze
Damian na swoim blogu, bo one mają prawo zaciemniać nam obraz samych siebie.
Uświadomiłam sobie przy tej okazji, że mam coś na bakier z odpowiedzialnością. Muszę się temu przyjrzeć :-) w wolnej chwili.
Pozdrawiam :-)
Dodaj komentarz
Najnowsze komentarze do posta